RYSUNEK JAK GOLF

Udostępnij:

Poradnik dla „trochę bardziej“ zaawansowanych kandydatów na WAPW.

Zakładam, że każdy z czytelników wie o co (ogólnie) chodzi w rysunku i malarstwie. Jeżeli natomiast chodzi o grę w golfa pozwolę sobie na wstępie nakreślić (w prosty sposób i nie wdając się w szczegóły) ogólne zasady. Najważniejszą zasadą jest trafienie w dołek przy jak najmniejszej ilości uderzeń (strzałów). Jeżeli trafimy za pierwszym razem mamy „hole in one” i uznanie wśród znajomych, którzy to widzieli. Problem w tym, że aby tego dokonać trzeba mieć sokole oko, świetne uderzenie i wielkie szczęście. Profesjonalista rzadko opiera swoją pracę lub grę na szczęściu więc ma w zanadrzu zestaw odpowiednich narzędzi (kijów), które używa tak aby zejść do jak najmniejszej ilości uderzeń – ale zakończonych pewnym sukcesem. Zaznaczę dodatkowo, że próby uderzenia na dołek z odległości ponad 300 m. kończą się zazwyczaj out’em.

Rysunek i malarstwo działa na identycznych zasadach - problem w tym, że wielu rysowników (zwłaszcza początkujących) błędnie zakłada trafienie „do dołka” z 600 m. za jednym strzałem (taki rysunkowy „hole in one”). Tego typu „sztuczki” zazwyczaj się nie udają, a już na pewno nie udają się „graczom” początkującym więc rozsądnie jest planować grę (w tym wypadku proces twórczo-rysunkowy).

Dobry rysunek jest jak dołek PAR 5 (na 5 uderzeń). Zaczynamy od szkicu wstępnego na małym formacie (powiedzmy a4 lub a5) i określamy zasady, które będą rządziły naszą pracą – pomysł, kadr, kompozycję i grafikę pracy. Jeżeli to zrobiliśmy - przybliżyło nas to do efektu końcowego o ponad połowę odległości początkowej (jak w golfie).

Następnie, kierując się szkicem i obserwacją tematu szkicujemy (konstruujemy) pracę delikatnymi uderzeniami ołówka, tak aby nakreślić kierunek działań oraz odpowiednio „przenieść” kadr ale jednocześnie tak aby nie zamknąć sobie dróg do nowych koncepcji i pomysłów graficznych. Reasumując – delikatnie i dużą ilością kresek (ale pewną ręką) wykonujemy szkic całej przestrzeni pracy. Następną fazą pracy jest nałożenie detalu linearnego na wstępnie przygotowany szkic – tutaj dużo obserwujemy i staramy się wiernie przenieść zaobserwowane detale na papier – jedocześnie pamiętając o tym żeby nie narysować wszystkiego na tak samo i znaleźć węzeł rysunkowy (lub malarski). Węzeł ma być początkiem opowieści i przyciągnąć wzrok osoby, która będzie prace oglądała. Następnym ruchem jest cieniowanie – założenie podstawowej grafiki (od ogółu do szczegółu) a później kontrastowe wybranie węzła. Rysunek jest już piękny – stoimy o krok od dołka, zostało nam już tylko ostateczne „wbicie naszej rysunkowej piłeczki”. Oddalamy się od naszej pracy o kilka metrów oglądamy i dopieszczamy detale – czynność zazwyczaj powtarza się kilka razy do momentu uzyskania oczekiwanego efektu (nie należy przesadzić z tą fazą). UDAŁO SIĘ !!! PIŁKA W DOŁKU !!! Powstała piękna praca.

Oczywiście można by już zakończyć ten artykuł, niemniej jednak nie sposób ominąć kilku „złotych myśli” dotyczących egzaminu na architekturę WAPW.

Etapy egzaminu można porównać do golfowego turnieju na cztery kolejne dołki.

Mamy zatem cztery dołki :

  • PAR 5- rysunek z wyobraźni - sprawdzian z zapamiętywania przestrzeni,
  • PAR 4 – rysunek z elementami geometrii,
  • PAR 3 – papieroplastyka model – kompozycja przestrzenna,
  • PAR 4 – matura

 

„Gracz” wykorzystując wszystkie z 16-tu założonych uderzeń (lub mniej)dostaje się na studia.

Załóżmy, że mamy do czynienia z profesjonalistą, osobą która zdaje na studia po raz drugi i zna już „pole” działań (albo pilnie słuchała się prowadzącego zajęcia). Przy pierwszym dołku nie ma szczęścia (ze zdenerwowania wpada w przeszkodę) i „robi go” na 7 uderzeń – powiedzmy 15 punktów na egzaminie. Drugi dołek, starając się zapanować nad nerwami „robi” w normie – dostaje 30 punktów. Kończy się pierwszy dzień – nasz gracz ma 45 punktów, na tablicy wyników i nie ma miejsca nawet w pierwszej dwusetce Na razie ten wynik nie daje mu szans na sensowne miejsce w tabeli wyników „turnieju”. Ale mamy przed sobą kolejny dzień gry…

W drugim dniu ma więcej szczęścia – „dołek” trzeci gra o jedne uderzenie poniżej normy i dostaje kolejne – 50 punktów. Czwarty dołek to jego „konik” - matura jest prawie „hole in one” na 117 punktów. Razem gracz uzyskuje 212 punktów, dostaje się na studia rozgramiając całą rzeszę „żółtodziobów”.

Przeanalizujmy teraz hipotetycznego gracza - Józefa Żółtodzioba. Etap (dołek) pierwszy – genialnie 90 punktów !!! prawie hole in one… wielka wygrana !!! Etap (dołek) drugi – 5 punktów bo „nieuczciwie sprawdzali” i „wiały boczne wiatry”… Ale po pierwszym dniu mamy 95 punktów - miejsce w pierwszej dwudziestce turniejowych graczy – WIELKI SUKCES !!!. Fajna sprawa, bo przez kolejny tydzień można się „spoczko fajnie wyluzować” i już tak nie stresować – wiadomo, jesteśmy wśród najlepszych… „Jezuuuuuuu ale ta matura była mega trudna i się styrałem”.

Dwa dni do ostatniego dnia turnieju… gracz myśli… „kurza twarz, a jak się nie uda ?… nie no przecież nawet przy słabej grze powinno się przejść bez problemu… aby przegrać turniej trzeba by zagrać fatalnie… nie no niemożliwe.” Turniej - drugi dzień, trzeci dołek idzie fatalnie… ręce drżą… 5 piłek idzie w krzaki… kolejne 2 w przeszkodę wodną… Ostatecznie Józef do dołka nie trafia – dostaje jeden punkt na pocieszenie.

Czwarty dołek, matura… nadciągają ciemne chmury… zbiera się na burzę… trzeba kończyć jak najszybciej… – 65 punktów za maturę to nie najlepiej. Razem gracz o nazwisku Józef Żółtodziób uzyskuje 160 punktów… ale niestety nie starcza mu punktów, bo do „elitarnego klubu” przyjmowali od 163.

Jaki z tego morał – nie cieszmy się zbyt mocno (i nie załamujmy) wynikami cząstkowymi. Liczy się zawsze wynik ogólny całej naszej „turniejowej” gry. Nie musimy wcale grać na „epokowe uderzenia - hole in one” za prawie 100 punktów. Wystarczy wykonywać polecania i robić „egzaminacyjne dołki” na założoną ilość uderzeń (przyjmijmy tu każdy etap na 30 punktów + średnią maturę na 75 pkt.).

W części dotyczącej egzaminu na WAPW wszelkie ewentualne podobieństwo sutuacyjno - punktowe jest przypadkowe. Nie chodziło mi o napiętnowanie osób które znam, ale o przestrogę dla tych, którzy będą grali turniej w czerwcu 2013.

© MODUŁ - All Rights Reserved